Zobacz inne konsultacje
Twój pomysł Twój pomysł

Apla Park Rusałka

Pomysły na Park Rusałka

Pomysły na Park Rusałka

Pomysły zgłoszone przez formularz


 Może by zrobić coś w stylu wierlkiego grillowania nad wisłą  wawie? Miejsce gdzie zawsze można przyjść zrobić sobie grila, wypić wieczorem piwo- bez konsekwencji? Miejsce jest ustronne a zarazem bardzo klimatyczne.. całonocne grille nikomu by nie przeszkadzały;)


 Uważam że tereny Rusałki znajdują się w konkurencyjnym miejscu jak Stare Miasto i ich ożywienie może być podobnie sensowne jak to miało miejsce w przypadku lubelskiej Starówki - po odpowiednim udostępnieniu. Walory krajobrazowe wraz z uruchomieniem dojść z przyległych ulic, budowa ścieżek, ławek i nasadzenie niskopiennej roślinności byłyby pierwszorzędne. Parking wg mnie nie jest niezbędny, na pewno nie na początku, ew. w przyszłości, to ma być miejsce na chwilową odskocznię, spotkanie z ludźmi, obok centrum, gdzie w ładne dni można porozmawiać z osobami spotkanymi w centrum miasta. Nie mam w centrum gdzie usiąść na ławce i porozmawiać. Błonia pod Zamkiem są niezagospodarowane, nie ma ławek, pl. Litewski przepełniony starszymi osobami, deptak młodymi. Park Ludowy jest daleko od centrum dlatego nie spełnia takiej roli, jeśli ktoś chce dojechać samochodem może dojechać do Parku Ludowego. Dodatkowo występuje kwestia bezpieczeństwa która w wyraźny sposób ogranicza korzystanie z parków - w Saskim już nie odgrywa takiego znaczenia (ew. po zmroku), ale od Ludowego dalej odstrasza. Okolice Rusałki za ciekawe pod tym wzgl. nie są zwłaszcza chyba ul. Zamojska. Biorąc pod uwagę wszelkie działania inwestycyjne należy wziąć pod uwagę aspekt bezpieczeństwa i spodziewanego wandalizmu. Wszelkie oczka wodne wydają sie do przemyślenia na dalszym etapie. Są kosztowne w utrzymaniu i niewiele wnoszą w związku z pobliską dużą rzeką Bystrzycą, która zapewnia walory odpoczynku nad wodą porównywalne do oczek wodnych, wystarczy postawić kilka ławek, być może po obu jej stronach po ułożeniu przęseł kładki na istniejących podporach. Warto też pomyśleć nad udostępnieniem publicznego przejścia przez kładkę w kierunku al. Zygmuntowskich, nawet opasująco obiekty sportowe od strony ul. Zamojskiej, co wydaje się możliwe do przeprowadzenia, nawet gdyby nie udało się poprowadzić ciągu poprzez tereny sportowe.

 


W latach dziewięćdziesiątych minionego stulecia z inicjatywy władz miasta przeprowadzona została wśród mieszkańców dzielnic zaniedbanych infrastrukturalnie - w tym wśród mieszkańców zamieszkujących teren zwany obecnie "okolicami Rusałki" - ankieta. Jej celem było poznanie potrzeb mieszkańców, których zaspokojenie wpłynąć miało na ich jakość życia, jednocześnie przywracając - m.in. ulicom: Zamojska, Bernardyńska, Rusałka i pozostałym - dawne funkcje. Należałoby - opracowując obecny projekt rewitalizacji - sięgnąć do wyników owej ankiety i przynajmniej część pomysłów wykorzystać. Ankiecie patronowała pani Ewa Kipta, sprawująca także teraz nadzór merytoryczny nad prowadzonymi pracami projektowymi :-))


 z uwagi na to, że nie będę obecny w Lublinie w dniu 7 lipca, zgłaszam uwagę i wniosek dotyczący tego obszaru oraz wizji programowej i przestrzennej Parku Rusałka , ale odnoszacy się do całosci badź fragmentów doliny Bystrzycy w mieście.

Bardzo kontrowersyjnym i w moim przekonaniu błędnym rozwiązaniem jest obwałowanie rzeki . Jego realizacja była podyktowana ochroną terenów przed zalewaniem i wg mojej wiedzy była formułowana w okresie przed realizacja Zalewu Zemborzyckiego, a budowa wałów w okresie po oddaniu do użytku zalewu była skutkiem gospodarki " resortowej" i planowania gospodarczego PRL oraz inercji decyzyjnej władz miasta . 
Wały zostały zaprojektowane " po inżyniersku" bez uwzględnienia skutków krajobrazowych - zniszczenia uroku, "sielskości" bezposredniego i posredniego sąsiedztwa rzeki.
Odcinek rzeki na styku ( w obszarze ) Parku Rusałka i Parku Ludowego jest dobrm miejscem do przetestowania zakresu i sposobu renaturalizacji Bystrzycy i w ten sposób istotnego podniesienia atrakcyjności samych parków.
Propozycja akwenu " zasilanego z rzeki" zaproponowana dla Parku Rusałka, jest w mojej ocenie istotnie niewystarczająca i nie uwzględniająca problemu, który poruszyłem.
Chętnie służę obszerniejszym uzasadnieniem wniosku jak również propozycjami dotyczącymi sposobów rozwiązywania tego problemu, który uważam za zasadniczy dla podniesienia jakości krajobrazu doliny Bystrzycy,
ELEMENTU KRYSTALIZUJĄCEGO GŁÓWNEJ STRUKTURY PRZESTRZENNEJ LUBLINA.


 Popieram Kol. S.L. w 100%, też uważam, że Bystrzycę należy uwolnić z tych bezdusznych wałów; trochę rozlać (okolice Wielkiego Stawu) trochę pomeandrować, włączyć jakoś w przestrzeń Parku Ludowego itd..Nie trzeba bać się naprawiać tego co zniszczono wcześniej.Każdy ma swój ulubiony przykład, ja z uporem maniaka będę powtarzać o mądrości Holendów, którzy przerabiają proste kanały na polderach w meandrujące rzeczki z zielonymi ostojami dla ptaków, przerzucają przez nie kładki i ścieżki rowerowe : do wyboru "suchą nogą" lub przez przeprawę, rowerem lub przeskokiem i cieszą się z tego. Zrobiłam fotografie jak ludzi to cieszy.

Pozdrawiam, Jadwiga Jamiołkowska


Słowem wstępu: podobno kiedyś koło MPWiKu była wypożyczalnia kajaków...

 

Bardzo podoba mi się pomysł z uwolnieniem rzeki z wałów i zrobieniem spokojnego spadku od Parku aż do rzeki. Problemem są tu działki - swoją drogą w jakim stopniu są używane obecnie te ogródki działkowe, bo z zewnątrz wygląda, że w niewielkim. Ogródki działkowe zamiast być ozdobą są obrazem nędzy i rozpaczy. Gdyby istniała możliwość manewrowania to na całych ogródkach działkowych możnaby zrobić "Stawy Królewskie". Problemem może być jednak to, że pomimo istnienia Zalewu Bystrzyca praktycznie co roku wylewa!

 

Warto też usłyseć głosy nt. kosztów utrzymania - rozumiem, że łąka ma być koszona - czy są na to fundusze? Lepiej pochylić się nad tym problemem zawczasu niż potem zostać z dzikim polem (też ma swój urok, jednak nie dla alergików;).

 

Odnośnie przebiegu ulicy Wesołej i Browaru - warto zainteresować tym tematem Browary Lubelskiej, na Bernardyńskiej już niewiele się dzieje, a w ich interesie byłoby otwarcie i ożywienie tej okolicy. Podejrzewam, że w browarze nikt nic nie wie nt. Parku Rusałki, a jednak jest to firma, które działa i inwestuje głównie lokalnie i nie tylko w chałturę;-) Tak myślę, że tematem warto zainteresować wsysktich, któzy mają tam ogrodzenia - kościół (kapliczka, i chociaż jestem przecwiny stawianiu wszędzie krzyży to pomysł mi się podoba, szczególnie jeśli miejsce ma być używane przez lokalne parafie w celach religijnych, bo to jest element folkloru, który się w mieście zapomina [dziś zamiast procesji mamy przemarsze z krzyżami]), browar - plaża Lublin, może lodowisko, nowe zagłębie knajpek (w opozycji do Starego Miasta), gdzie przynajmniej będzie można się napić lokalnych trunkó, Wydział Architektury - kreatorzy otoczenia.

 

 

 


 Skatepark, skatepark, i jeszcze raz skatepark. Miło by było gdyby deskorolkowcy itp. mieli gdzie jeżdzić. W Lublinie mało jest miejsc gdzie mozna jezdzic, bez ponoszenia konsekwencji ani wyganania, lub tez nawet policji. Powinno sie stworzyc rowniez boiska, moze by kort tenisowy? Pomyslmy o mlodych w Lublinie.


To super pomysł, ale wg mnie tego typu atrakcje powinny znaleźć się w parku Ludowym. Osobiście rozkładam siły na te dwa obszary, ponieważ atrakcje parku nie mogą na siebie negatywnie oddziaływać. A obawiam sie, że ludzie młodzi na deskach potrzebują większej przestrzeni, niż może to zaoferować Rusałka. Mam pytanie - czy jesteś w stanie Jaktan oszacować, ile osób mogłoby z takiego miejsca korzystać jednocześnie i jak dużo miejsca zajmuje taki skatepark?Niebawem taka informacja na pewno się przyda


Część terenu powyżej oczka, czy stawu wodnego (jesli powstanie) należy chyba do Koscioła Katolickiego i przylega do terenu Domu Księży Emerytów. Można by było to wykorzystac i stworzyć w porozumieniu z Archidiecezją  jakąś niewielka kapliczkę np. św. Antoniego (nawiązanie do Sanktuarium św. Antoniego w kościele pw. Nawrócenia sw. Pawła). To stworzyłoby niewielką przestrzeń do celów aktywizacji społecznej i religijnej przy okazji np. nabożeństw majowych, czerwcowych poda mieszkający przy ul. Bernardyńskiej z pewnością chętnie włączyli by się w organizację nabożeństw. Sfera religijna jest tez bardzo ważna w życiu mieszkańców naszego miasta. W mojej parafii niezwykle popularne są takie plenerowe spotkania modlitewne przy kapliczkach Matki Bożej i Krzyżu Misyjnym. Bierze w nich udział ogromna liczba parafian.

W spotkaniu konsultacyjnym wziąłem udział pierwszy raz 7 lipca. Jestem pod wielkim wrażeniem zaangażowania mieszkańców Lublina i pracy moderatorów i projektantów. Chciałbym tylko powiedzieć, ze idea wielkiej łąki - otwartego terenu z niewielką ilością dodatkowych atrakcji - jest mi najbliższa. Taki otwarty, trawiasty teren z panoramą broni się od Średniowiecza w Krakowie na Błoniach. Przy projektowaniu trzeba też wziąć pod uwagę realia finansowe Lublina i możliwości utrzymania parku. Powstanie Parku Rusałaka na pewno wpłynie na aktywizację, rozwój i atrakcyjność okolicznych terenów - Dolna Panny Marii, Zamojska, Wesoła itd.

Wszystkich serdecznie pozdrawiam.

 

 


 Wskazówki co do przedstawionych koncepcji

 
1. wprowadziłabym zmiany w rzeźbie terenu, w dwóch np. miejscach
 
2. element wodny jest konieczny na tym terenie
 
3. nasadzenia drzew i krzewów dostosowanych do terenu i gatunki występujące w okolicy,
 
4. pomysł ze strzyżonymi łąkami jest fajny, da się to zrobić, widziałam to w Anglii
 
5. teren pod imprezy masowe wyznaczony w planie zagospodarowania przestrzennego ( w Puławach na Błoniach jest zaznaczona strefa w której takie imprezy mogą być realizowane)
 
6. sprawna komunikacja, nawierzchnie utwardzone ale przepuszczalne np TERRAWAY!
 
7. zdecydowanie więcej miejsc parkingowych
 
8. najważniejsza rzecz kto będzie zarządzał obszarem i obiektami, czyli kto będzie płacił za utrzymanie i czy go na to stać, lub na co go stać, utrzymanie takiego obszaru to duże pieniądze
 
9. teren dla psiaków musi być i jest to bardzo dobre rozwiązanie trzeba ludzi edukować i uczyć czystości i odpowiedzialności za swoje zwierzaki, widziałam taki wydzielony plac w parku w Rzymie i bardzo dobrze się sprawdza
 
10. przydały by się parkingi dla rowerów
 
 
 
Jeszcze wpadł mi pomysł opracowania takiego zadania jak "inwentaryzacja i analiza terenów zieleni Lublina"
 
My kiedyś robiliśmy na studiach na planowaniu przez jeden semestr opracowanie dotyczące terenów zieleni Milanówka i wyszło ciekawie.


Drodzy Państwo Organizatorzy wspaniałego przedsięwzięcia,

Bardzo mnie cieszy podjęta inicjatywa odnowy Parku Rusałka. Jeśli mogę wyrazić swoje oczekiwania to podpisuję się pod przyjętymi już propozycjami dużego terenu trawiastego . Myślę, że znajdą się również nasadzenia iglaków i odpowiednich drzew liściastych. Proponowałabym pod drzewami liściastymi posadzić dookoła cebule żółtych narcyzów. Ten sposób jest bardzo rozpowszechniony w różnych parkach na Wyspach Brytyjskich i przepięknie się prezentuje.

Zofia Mochniej mgr inż ogrodnictwa


Chciałam zaproponować obsadzenie w promieniu 0.5-1 metra potencjalnych drzew liściastych cebulami zółtych narcyzów. To jest dosyć często spotykana dekoracja parków na Wyspach Brytyjskich i prezentuje się wspaniale wczesną wiosną. Dekoracje kwiatowe wokół pni drzew robię też na mojej małej działce i bardzo mi się to podoba.


8 lipca 2011
 
Po przemyśleniach z wczorajszego spotkania, postanowiłam uzupełnić swoją wypowiedź. Może pisemna forma zostanie lepiej zrozumiana. Mam nadzieję, że to jest mój ostatni głos w tej sprawie i dalszy proces projektowania potoczy się już we właściwym kierunku.
1. Spieszę z odpowiedzią na pytanie „Pani Doroto, co TO ma być?”. Czego tak naprawdę oczekuję, mówiąc: „wartość dodana”, „wyróżnik”, czy „tożsamość miejsca”. 
Sprawa jest prosta. Chodzi o budzenie w użytkownikach odpowiednich emocji i skojarzeń. Na tej podstawie, wspominamy, zapamiętujemy i z chęcią wracamy. Dlatego jest to nieodłączna część koncepcji. Projekt bez takiego podejścia do zagadnienia nie obroni się w żaden sposób. Dlatego znów apelowałam o określenie profilu użytkownika. Musimy pamiętać, że nie każdy jest tak wrażliwy na otaczający krajobraz, jak my. Przypadkowy spacerowicz może nawet nie zwrócić uwagi na przepiękną panoramę – potrzeba silniejszych bodźców trafiających do większości odbiorców. A kto, jak nie architekt krajobrazu potrafi tak nastroić przestrzeń?
Proszę sobie wyobrazić sytuację: etap prezentacji Rusałki w urzędzie. Student/ka (z całego serca gratuluję odwagi) opowiada o łące, miejscach parkingowych, placu zabaw dla dzieci starszych i młodszych oraz kilku punktach widokowych – oczywiście odpowiednio rozwiniętych i dopracowanych. Pokazuje zdjęcia z mniej lub bardziej przypadkowych realizacji innych parków i liczy, że wszyscy zakochają się w tych pomysłach i od razu to kupią. Przynajmniej tak to wyglądało na wczorajszym zebraniu… Osobiście straciłam zainteresowanie już po pierwszym zdaniu.
Z drugiej strony pragnę przypomnieć ciszę na sali, kiedy starsza pani opowiadała z łezką w oku o zabawach z dzieciństwa na tym terenie, albo jak padły piękne słowa odnośnie romantycznego charakteru mickiewiczowskich rusałek i poetycznym potencjale tego miejsca. Czy w końcu, najbardziej poruszająca serca, legenda Rusałki (ze wstydem przyznam, że usłyszałam ją po raz pierwszy). 
To jest ta różnica pomiędzy projektem z wizją, a zwykłym zagospodarowaniem terenu. 
Jeśli zaczniemy prezentację od tragicznej historii Rusałki i pokażemy spójny program, jest cień szansy na powodzenie. Uważam, że nie ma lepszego prezentu  dla projektanta, jak właśnie genius loci – duch miejsca, który w tym przypadku może być potraktowany wręcz dosłownie! Zbudujmy dom dla tej nieszczęsnej kobiety. Niech tu zamieszka na dobre. Niech nas straszy, oprowadza, wzrusza. Przestrzeń to nie tylko to, co widzimy, ale przede wszystkim to, co odczuwamy. Tylko wtedy stwierdzenie „widziałem Rusałkę” nabierze nowego znaczenia… 
Podsumowując ten punkt, chcę podkreślić, że posiadamy gotowy temat przewodni, wokół którego wystarczy krążyć, wracać, nawiązywać i odwoływać się podczas pracy nad ogólną kompozycją i detalami. Nie mówię, by każdy kosz na śmieci trzymała żeliwna małpka z cyrku, a ławki miały kształt kobiety…, ale np. nad wodą mogłaby jedna taka Rusałka zapłakać, lub otwierać ramiona, by ją przytulić i pocieszyć. 
Oczywiście nawołuję tutaj do zachowania odpowiednich proporcji pomiędzy myślą przewodnią, a pozostałymi składowymi projektu, o czym pewnie nie muszę pisać. Dobry projekt, to funkcjonalny projekt.
Proszę też zauważyć ciągłość wizji. Jak bardzo ocieramy się z tym tematem o historię Sztukmistrza z Lublina i pokazów cyrkowych, na co ostatnio postawiło miasto. A wyjaśnienie urzędnikom, że kontynuujemy wyższe założenia dla Lublina, jest idealną kartą przetargową. Postawmy na jakość, a nie bylejakość! 
 
2. Wracając do głosowania za koncepcjami - nie mam w zwyczaju wycofywać się z podjętej decyzji, ale tym razem zrobię wyjątek. 
Jednak jestem za opcją „Łąka z atrakcjami” – biorąc pod uwagę sposób rozmieszczenia łąki oraz alejek obwodnicowych. Faktycznie zyskuje się możliwość zagospodarowania większej powierzchni w sercu parku. Co do tych atrakcji, mam duże wątpliwości… a także wciąż nie rozwiązano problemu izolacji od miasta i rzeki.
Tutaj mała podpowiedź odnośnie wody. Może warto zrobić w centrum parku nieckę w skali podłogi namiotu cyrkowego, wypełnioną wodą, wokół której można odpoczywać na tarasowych ławach darniowych. Wystarczy dosłownie obniżyć teren o trzy 15-to cm stopnie. Taki zabieg nie zakłóci kontemplacji panoram, bo użytkownicy nad zbiornikiem będą nieco poniżej linii wzroku. W dodatku może wytworzyć się tu mikroklimat z lekką mgiełką zbierającą się w tym miejscu.  Oprócz tego można wzbogacić to miejsce elementem nawiązującym do charakteru cyrku (np. fontanna w kształcie trapezu akrobatycznego). Nie chcę podawać konkretnych rozwiązań, to należy do projektantów.
Przy okazji pytanie do rozważenia: czy cyrk to impreza masowa? Nie widzę szans na wielkie masowe koncerty, ale pokazy sztukmistrzów pod namiotem byłyby pożądane – przecież nie zawsze trzeba sprowadzać kłopotliwe zwierzęta cyrkowe. 
Problem z psami rozwiązałabym na tej nieśmiałej ziemi należącej do księży. Psy nie potrzebują infrastruktury wysokiej, wybijającej się i mocno rozbudowanej. Dlatego nie kłóciłoby się to z panoramami. Pamiętajmy, że zwierzaki lubią sobie pobiegać swobodnie, więc przede wszystkim taka strefa powinna być wystarczająco duża. 
 
3. Ostatni ważny punkt – dzieci. Połóżmy nacisk na te istoty, ponieważ jeśli rodzice mają wolny czas, to chcą spędzać go właśnie ze swoimi pociechami. A nie ma lepszej promocji, niż hasło dziecka „Chcę do Rusałki!”. Dlatego tutaj mój apel – nie traktujmy placu zabaw w stereotypowy sposób! Odejdźmy od miękkiej sztucznej nawierzchni, śmierdzącej w upalne dni i nie montujmy drogich zabawek, zamówionych prosto z katalogu. To wymaga dużych nakładów pieniężnych, a potem stałej konserwacji. 
Zamiast tego wyobraźmy sobie czasy, kiedy najlepszą zabawką pod blokiem był trzepak, a kryjówką stara wierzba płacząca.  Zaaranżujmy przestrzeń dziką, naturalną, dającą pole popisu wyobraźni. Gdzie wolelibyśmy się bawić: pod parasolem pięknie szeleszczących liści, czy w małym domku, pachnącym plastikiem? Kilka huśtawek, przewrócone drzewo jak tratwa, krzew o intrygujących kwiatach, stara dziupla, i przede wszystkim miejsce magiczne- zaklepywanka do zabaw w chowanego. Do tego dołożę kawałek asfaltowej powierzchni do swobodnego malowania kredą, czy gry w dwa ognie… I nie można też zapomnieć o fascynacji światem robaczków, motylków, czy mrówek. Na sztucznie wylanym placu można zapomnieć o obcowaniu z naturą. Oczywiście mam świadomość konieczności uzyskania atestów bezpieczeństwa takiego placu zabaw, co nie jest zresztą nieosiągalne.
Inne rozwiązanie podsunął wcześniej pan mieszkający obok parku - interaktywny plac zabaw. Np. umieszczenie zabawek, które w trakcie zabawy wydają dźwięki (…a może śpiew Rusałki?). O ile zwiększy się atrakcyjność placu zabaw i całej Rusałki, jeśli zaistnieje coś niepowtarzalnego. Pojawi się powód, dla którego warto przyjechać z dziećmi akurat tutaj.
Kolejnym aspektem tego punktu jest pomysł ożywienia miejsca poprzez prowadzenie lekcji terenowych dla dzieciaków z okolic i nie tylko. Tutaj mogłyby się odbywać zajęcia z geografii, historii Lublina (ze wskazaniem na panoramę), przyrody, plastyki, warsztaty tematyczne itp. Czy niemożliwe jest zaaranżowanie miejsca dla zielonej klasy, która stałaby się alternatywą dla nudnych lekcji w szkole? Czy to nie byłby dodatkowy, wymierny argument dla celowości przedsięwzięcia? Nie ma przecież takiego miejsca w Lublinie…można najpierw zrobić to na małą skalę i sprawdzić, czy to ma sens. 
 
 
Na koniec dodam, że z chęcią przyjeżdżałam z Warszawy, by móc uczestniczyć w tym projekcie. Utworzył się niesamowity, interdyscyplinarny zespół ludzi zainteresowanych losem Rusałki. Miałam wrażenie, że każdy z nas widział w tym większy sens. Niestety po przedstawieniu wstępnych koncepcji doszłam do wniosku, że studenci pominęli nasze postulaty. Zostaliśmy nieco zlekceważeni. Z przykrością słuchałam na korytarzu, jak pan od „Koncepcji górnej” stwierdził, że „miał mało czasu na projekt i wyszło jak wyszło. I to jest tylko ogólny zarys.” Wiem, że to dopiero początki ich kariery, ale my także mamy swoje minimalne oczekiwania. Ja naprawdę nie marzę o stworzeniu tu Disneylandu – chcę tylko, by projekt miał szansę realizacji.
 Przy naszym poświęceniu uwagi, zaangażowaniu i włożeniu serca w cykl spotkań, nie interesują nas nieprzespane noce studentów. Chcemy oglądać efekty naszych połączonych sił. A zostaliśmy poczęstowani rozbrajającym głosowaniem: jesteśmy za drzewami, czy trawą…
Jeśli projektanci nie mają czasu, by zapoznać się z wytycznymi i analizami, a co gorsze, nie doceniają wartości naszych konsultacji społecznych, obawiam się, że projekt upadnie. Bo jak sądzę, to jest główne założenie – wizja parku w oparciu o konsultacje społeczne. Pytanie mam do osób opracowujących koncepcje – ilu z nich wczytało się w zakładkę POMYSŁY na stronie internetowej? Czy próbowali dociekać „o co nam chodziło”? Szczerze, to nie liczę na odpowiedź, ale proszę o zwrócenie na to uwagi. Jest jeszcze szansa na uratowanie tego przedsięwzięcia. 
Rzadko kiedy jest szansa pracy w tak doskonale twórczej atmosferze, bazującej nie tylko na faktach, ale i emocjach. Mam nadzieję, że ostateczny projekt będzie w końcu odpowiedzią na pytanie „Jaka jest Rusałka?”
 
Życzę powodzenia w dalszej pracy
 
mgr inż. arch. kraj., a przede wszystkim rodowita lublinianka  Dorota Letachowicz
 
 


 Z wielką przyjemnością uczestniczyłam w (niestety tylko) dwóch Państwa spotkaniach.Cieszę się, że są takie inicjatywy i mam nadzieję, że przyczynią się do ulepszenia otaczajacej nas przestrzeni. Mam również nadzieję, że architekci krajobrazu zaproponują takie rozwiązania projektowe, które nie "wybetonują" nam kolejnego w mieście zielonego miejsca. Mam tu na myśli oczywiście grupy nacisku, jakie można było zaobserwować na spotkaniu (najlepiej wyciąć topole, zrobić duże parkingi, działkowców zlikwidować, a psy i ich właścicieli na księżyc wysłać).

 
Jednym z luźnych pomysłów jakie przyszły mi do głowy jest stworzenie Galeri Sztuki na świeżym powietrzu. Lublin jest miastem akademickim, chcemy być stolicą kultury itd., więc może stworzenie miejsca, gdzie odbywałyby się kameralane imprezy, ekspozycje, wystawy instalacji artystycznych, wernisaże itp. zainteresowałoby użytkowników...Poza tym, sztuka zawsze przyciąga ludzi i łagodzi obyczaje, jak to mówią poeci (takie miejsce oczywiście powinno mieć kuratora i osoby odpowiedzialne za całokształt artystyczny itd. ale nie o tym tutaj). Jeżeli chodzi o formę takiej "galerii pod chmurką" to, w moim odczuciu, powinna być  jak najbardziej neutralna/transparentna - żeby sztuka miała miejsce wypowiedzenia się.
 
Podoba mi się pomysł z wodą w tym miejscu. Myślę, że to dobre rozwiązanie. Można byłoby się pokusić o zaprojektowanie pływających ogrodów, co niewątpliwie byłoby oryginalnym rozwiązaniem. 


 Pomimo moich krytycznych uwag zgłaszanych na spotkaniach 1-go i 15 -go czerwca oraz 7 -go lipca 2011 r, jeszcze raz przekazuję moje słowa uznania dla organizatorów tych spotkań oraz uznania dla autorów opracowań zaprezentowanych 7 – go lipca. Korzystając jednak z zaproszenia do zamieszczenia jeszcze tutaj opinii przysłowiowego Kowalskiego, chciałbym na wstępie przypomnieć niektóre z sugestii, które były zgłaszane na w/w spotkaniach przez inne osoby – nie przeze mnie:

1. W dniu 7 lipca prowadzący to spotkanie poddał pod głosowanie: czy ten teren rekreacyjny powinien posiadać jakieś zadrzewienia czy też powinien być jak najbardziej otwartym (rozległym) trawnikiem ? - Za otwartym trawnikiem zagłosowali prawie wszyscy obecni na sali – za wyjątkiem dwóch lub trzech osób sugerujących jednak jakieś zadrzewienia.

2. W dniu 1 czerwca a może nawet już na spotkaniu w kwietniu prof. Bagiński jako pierwszy zasugerował utworzenie na tym terenie „oczka wodnego”, przy czym w moim odczuciu propozycja ta zmierzała do tego aby powierzchnia tej tafli wody była jak największa.

3. Już na spotkaniu w kwietniu podkreślano, że jak najszybsze opracowanie propozycji rewitalizacji tego terenu jako terenu rekreacyjnego oraz jak najszybsza realizacja tak społecznie uzgodnionych zamierzeń wynika przede wszystkim z troski o zabezpieczenie tego terenu przed zainwestowaniem go obiektami kubaturowymi a także (w drugiej kolejności) z chęci likwidacji tej obecnej - szczególnie niekorzystnej dla Lublina – wizytówki, oraz w dalszej kolejności chęci poprawienia - obecnie bardzo złych warunków życia dla mieszkańców ulic Zamojskiej i Dolnej Panny Marii oraz innych ulic zawartych między tymi ulicami. Wśród wielu powodów do narzekań tych mieszkańców był też wysoki poziom wody gruntowej zagrażający piwnicom.

4. W dniu 1 czerwca zasugerowano też możliwość pogłębienia dna Bystrzycy, przy czym autor tej sugestii uzasadniał ją chyba innymi argumentami a nie chęcią osuszenia podmokłej części tego terenu.

Mając powyższe na uwadze, mam nadzieję że mogę tutaj liczyć na większą skłonność czytelników dla zgodzenia się z moimi sugestiami, których część przedstawiłem dotychczas tylko werbalnie na w/w spotkaniach, to jest:

21. Przyszły teren rekreacyjny znajdujący się na północ od ul. Rusałka jest tak mały, że dla uzyskania tam jak największej łąki i jak największej tafli wody, nie można umieszczać na tym terenie jakichkolwiek pawiloników (z wyjątkiem sanitariatów), i innych małych obiektów, np. ściany wspinaczkowej, punktów widokowych a nawet pomniejszać tego obszaru o wąski pas terenu wzdłuż ul. Rusałka dla uzyskania tam możliwości parkowania nie tylko prostopadle do krawężnika, ale nawet równolegle do krawężnika. Jestem przekonany, że miejsca parkingowe dla tego terenu rekreacyjnego powinny być uzyskiwane stopniowo dzięki naturalnej - a nie przymusowej rezygnacji z ogródków działkowych przez ich dotychczasowych użytkowników – zaczynając od wschodniego krańca tych ogródków, przy czym w przypadku zwolnienia jakiegoś ogródka oddalonego od tego krańca konieczna byłaby zamiana tych ogródków i czasowe przekazanie tego zwolnionego ogródka znajdującego się w większej odległości od wschodniego krańca kolejnemu użytkownikowi ogródka znajdującego się na wschodnim krańcu tego zespołu ogródków, z zastrzeżeniem że roszady takie powinny w pierwszej kolejności być wykorzystane dla odzyskania dla miasta ogródków od strony ul. Piłsudskiego na obszarze położonym na zachód od niżej zaproponowanej grobli widokowej.

22. Proponuję by zamiast wielu rozproszonych punktów widokowych rolę tę pełniła galeria widokowa uzyskana w formie grobli przebiegającej łagodnym łukiem od lewego przyczółka mostu w ul. Piłsudskiego do skrzyżowania ul. Zamojskiej z ul. Bernardyńską, przy czym przy ul. Rusałka znajdowałaby się ona w punkcie odległym od ul. Dolnej Panny Marii o odcinek o długości stanowiącej około 1/4 odcinka ul. Rusałka ograniczonego ul. Wesołą oraz ul. Dolną Panny Marii. Natomiast korona tej grobli powinna posiadać szerokość 15 – 20 m (a nawet więcej), przy czym poziom tej korony powinien być równy poziomowi wału przeciwpowodziowego przy tym moście, poziomowi ul. Rusałka przy tej ulicy i o około 3 – 4 m niższemu niż poziomo skrzyżowania ul. Zamojskiej z ul. Bernardyńską. Tak duża szerokość tej korony pozwalałaby na swobodne spacery po tym odsłoniętym bulwarze przy jednoczesnym zatrzymywaniu się tam nawet licznych grupek zachwycających się widokiem w kierunku wzgórza zakonnego i starego miasta. Koszt uzyskania tak szerokiej grobli nie byłby zawrotnie wysoki dzięki temu, że ziemia dla uzyskania tej grobli pochodziłaby ze stosunkowo głębokiej niecki, którą należałoby utworzyć na terenie położonym w kierunku północnym i w kierunku zachodnim od tej grobli. Zagłębienie tej niecki powinno pozwolić na uzyskanie tej przyszłej tafli wody o jak największej powierzchni na poziomie zbliżonym do obecnego najczęściej występującego poziomu wody w Bystrzycy. Dostateczna świeżość wody w tym zbiorniku powinna być uzyskiwana przy grawitacyjnym odprowadzeniu wody z tego zbiornika do Bystrzycy. Nie jest wykluczone dostatecznie intensywne uzupełnianie wody w tym zbiorniku wodą ze studni artezyjskiej - bez ponoszenia kosztów jej pompowania, właśnie dzięki jak największemu obniżeniu poziomu tafli tej wody. Aby jednak odważono się na takie rozwiązanie, konieczne jest uzyskanie absolutnej pewności, że takie zasilanie będzie niezawodne nawet w okresach największej suszy. Dlatego też dzięki pogłębieniu dna Bystrzycy o około 0,3 m do 0, 5 m na odcinku poniżej przyszłej kładki dla pieszych (obecnie istnieją już podpory pod tę przyszłą kładkę w pobliżu ul. Wesołej) i utworzeniu niewielkiego progu wodnego o różnicy poziomów 0,4 m do 0,8 m lub dwóch progów o różnicy około 0,4 m każdy - właśnie w odległości około 80 m lub nawet 100 m od tej kładki w górę rzeki oraz podniesieniu obecnego poziomu wody powyżej tego progu o około 0,3 m do 0,5 m - możliwe byłoby niezawodne zasilanie tego zbiornika wodą z Bystrzycy. Dzięki temu zasilanie byłoby także eksploatacyjnie tanie. Natomiast w okresie wiosennych roztopów lub innych wysokich stanów wody w Bystrzycy odcinki łączące zbiornik z Bystrzycą byłyby zamykane a ewentualna w tym okresie ciągła wymiana wody w tym zbiorniku wymagałaby jednak awaryjnej pracy pomp usytuowanych na odcinku odprowadzającym wodę do Bystrzycy.

23. Pomimo tego, że należałoby dążyć do uzyskania jak największej powierzchni tej tafli wody przy jednocześnie dość dużej powierzchni w/w terenu położonego na północ i zachód od w/w grobli, powierzchnia znajdującej się tam tafli wody byłaby około trzykrotnie a może nawet czterokrotnie mniejsza. Wynika to stąd, że w/w różnica poziomu w/w korony grobli w pobliżu ul. Rusałka i poziomu w/w tafli wody byłaby stosunkowo duża – w przybliżeniu taka jaka jest obecnie różnica poziomów wody w Bystrzycy i poziomu korony wału przeciwpowodziowego. Natomiast uzyskana wokół tego zbiornika (również od strony północnej) łagodna tarasowata skarpa powinna być przy swojej podstawie oddalona od linii brzegowej tego zbiornika o pas spacerowy (szerokości około 6 m a nawet 8 m) utworzony w bezpośrednim sąsiedztwie tej linii brzegowej. Ponadto w trzech lub czterech punktach takiego zamkniętego minibulwaru skarpa ta powinna być jeszcze bardziej odsunięta od tej linii brzegowej dla uzyskania tej niewielkiej tylko ilości kawiarnianych ogródków u podstawy tej skarpy. Poziom tego okrężnego minibulwaru wokół tafli wody oraz poziom samej tafli powinien zostać precyzyjnie narzucony dzięki ustaleniu odpowiedniego stopnia otwarcia w/w zapór znajdujących się w wale przeciwpowodziowym na odcinku dopływowym i odcinku odpływowym łączącym ten zbiornik z Bystrzycą. Dzięki temu różnica tych poziomów (tafli wody i tego okrężnego minibulwaru) mogłaby być jak najmniejsza – np. kilkanaście centymetrów, co przy jak najniższym umieszczeniu oświetlenia, ale jednak nie wymagającym jego wodoodporności - pozwoliłoby to po zmierzchu uzyskać bardzo korzystny nastrój połączony z cichą muzyką, która nie byłaby uciążliwa dla okolicznych mieszkańców. Możliwe, że tutaj ktoś postawi mi zarzut braku konsekwencji, gdyż te ogródki wymagają jednak niewielkiego zaplecza. Moi ewentualni adwersarze chyba jednak przyznają, że odżałowanie (poświęcenie) tej niewielkiej powierzchni dla podniesienia walorów tej niecki zbiornika wodnego pozwala uzyskać niewspółmiernie większe korzystne efekty niż ewentualne kawiarenki na obrzeżach tego całego terenu rekreacyjnego lub też tylko na obrzeżach proponowanej łąki.

24. Z powyższego wynika, że powierzchnia powszechnie oczekiwanej otwartej łąki byłaby ograniczona tylko do tej znajdującej się na północ od ul Rusałka i jednocześnie od północy ograniczona w/w groblą widokową. Bardzo dobrze, że tak bardzo jednoznaczny był w/w wynik głosowania dotyczący wyeliminowania z oczekiwanej łąki nie tylko drzew ale również i krzewów – między innymi także z tego powodu, że łatwiejsze jest utrzymanie dostatecznie wysokiej jakości równego i nisko koszonego trawnika – wówczas gdy jakieś drzewa nie obniżają jakości tego trawnika, natomiast związane z tym eksploatacyjne koszty są znacząco mniejsze dzięki temu, że krzewy nie utrudniają jego koszenia. Ponadto odradzam ponoszenia kosztów uzbrojenia tej łąki w podziemne kable energetyczne i związane z nimi punkty zasilania urządzeń np. wędrownego wesołego miasteczka, cyrku lub jakichś imprez estradowych. Jakość trawnika na tej łące powinna być tak wysoka (powinien to być przysłowiowy „angielski dywanik”), że byłoby barbarzyństwem narażanie takiego trawnika na uszkodzenia związane z takimi imprezami. Dla imprez takich mogłyby być zarezerwowane tereny w Parku Ludowym po przeciwnej stronie ul. Piłsudskiego, to jest znacznie dalej od ścisłego centrum Lublina.

25. W nawiązaniu do sugestii aby na tym terenie rekreacyjnym dążyć do uzyskania atmosfery podobnej do tej w Nałęczowie – chciałbym w odpowiedzi na tę sugestię powtórzyć stwierdzenie: „Nałęczów nie miałby takiej atmosfery jaką posiada obecnie - gdyby zabrakło w nim kuracjuszy”. Przyszły teren rekreacyjny w sąsiedztwie ul. Rusałka może uzyskać dostatecznie dobry rekreacyjny nastrój tylko wówczas gdy będzie codziennie „tętnił życiem” a nie tylko przy okazji pobytu cyrku, objazdowego wesołego miasteczka lub jakiejś imprezy estradowej na świeżym powietrzu. Natomiast uzyskaniu odpowiedniej codziennej atrakcyjności tego terenu nie będzie sprzyjać odstraszające sąsiedztwo ogródków działkowych, utworzenie w pobliżu browaru modelowej malutkiej plantacji chmielu lub też realizacja wielu innych podobnych propozycji zgłaszanych na w/w spotkaniach. Po kilkunastu a może już nawet po kilku latach ogródki działkowe „Nasza Zdobycz” muszą zniknąć. Dokonanie tego jednak nie powinno odbywać się w sposób radykalny lecz stopniowo.

26. Pojawienie się prywatnego inwestora dla uzyskania na tym terenie obiektów rekreacyjnych o jakimkolwiek charakterze tylko wówczas byłoby możliwe gdyby mógł on w przyszłości liczyć na spodziewane zyski. Zyski takie w wersjach opracowań zaprezentowanych w dniu 7 lipca tylko wówczas mogłyby się pojawić, gdyby zainwestował on w obiekty kubaturowe na obrzeżach tego całego terenu, a to już jest sprzeczne z uzyskaniem w/w rozległości i otwartości tego terenu. Natomiast nie można wykluczyć, że w przypadku uwzględnienia powyższych propozycji (pkt. 21, 22, 23, 24, 25), takim dostatecznie atrakcyjnym dla inwestora prywatnego - źródłem zysków mogłaby być niewielka ilość (3 lub 4) w/w kawiarnianych ogródków znajdujących się tuż przy w/w okrężnym bulwarze wokół tej nastrojowej tafli wody. Dodatkową okolicznością zwiększającą szanse na pojawienie się dostatecznie wiarygodnego prywatnego inwestora jest możliwość podzielenia tego zamierzenia na etapy. Pomimo takiej możliwości już w pierwszym etapie - dotyczącym właśnie zbiornika wodnego wraz z odcinkami łączącymi go z Bystrzycą, dla inwestora tego konieczne byłoby społeczne wsparcie, które przede wszystkim powinno dotyczyć akcji zamiany działek w ogródkach działkowych - koniecznej dla utworzenia odcinka dostarczającego wodę z Bystrzycy do tego zbiornika. Natomiast pozyskaniem innych działek – nie będących ogródkami działkowymi - powinien zająć się Urząd Miejski, który po nabyciu tych działek dla Miasta, powinien wnieść je jako aport do spółki inwestującej i eksploatującej ten zbiornik wody – tak aby nie utracono miejskiej właścicielskiej kontroli nad tym terenem znajdującym się w ścisłym centrum Lublina. Przesyłam pozdrowienia dla uczestników w/w spotkań. Antoni Jakóbczak - adres strony: www.jakobczak.pollub.pl 


 Kilka informacji historycznych od Pana Arkadiusza Bieńka:

 
- przy Dolnej Panny Marii 8 do lat 70-tych mieszkał ostatni dorożkarz w Lublinie,
- dom i sad był własnością P. Kapeluśnego,tak o nim wszyscy mówili,
- w latach 50-tych zorganizowano na Rusalce targowisko miejskie, zamontowano stoły, zadaszenia, wybudowano toaletę,
- jednakże w latach 70-tych zlikwidowano targowisko, pozostał tylko handel zwierzętami,
- rozpoczęto zwożenie ziemi z nowo budowanych osiedli na Czechowie i zaczęto budowac Park,
- w ramach tych działań miały powstać nowe ulice a domy miały zostać wyburzone,
- były nawet ambitne plany budowy tulelu pod Śródmieściem, którego wylot miał się znajdowac przy Dolnej Pannny Marii,
- wykonano niwelacje terenu, wybudowano murki, posadzono drzewa (była to połowa lat 70-tych),
- część prac wykonywali mieszkańcy w czynie społecznym a częśc więżniowie,
- najnowsze są boiska - żużlowe powstalo w l. 80-tych,
- boiska "Koziołka" powstały w latach 90-tych, w tym wieże.


w mojej ocenie jeden z parków powinien być przede wszystkim parkiem rozrywki i sportu, a drugi parkiem odpoczynku i relaksu.

swój pomysł wzrouję na parku Jordana w Krakowie, gdzie psotawiono na sport i młodzież i widać że to miejsce tętni życiem..

według mnie to właśnie Rusałka powinna być parkiem sportowym, z dużą ilością boisk trawiastym i twardym, kortami ternisowymi, boiskami do streetbasketu, skateparkiem.. to sprawi że będzie zawsze pełen młodych, kolorwych ludzi.. bardzo brakuje mi takiego miejsca w Lublinie..

park Ludowy natomaist mógłby być urządzony jako park spacerowy z alejkami, trawą i ławeczkami.. coś dla spokojniejszych mieszkańców naszego miasta.. nie bez znaczenia jest też fakt, żę bardoz prawdopodbne jest, że młodzi ze starszymi raczej nie mogli by w zgodzie korzystać z walorów parku mieszanego.. starszym ludziom zawsze będzie przeszkadzać piłka, haąłas czy młodzież.. także nie ma sensu na siłę godzenia wszystkich..

mamy dwa parki, dwa miejsca i warto to wykorzystać.. czekam z neicierpliwością na finał tych projektów

pozdrawiam

M.


 Moim zdaniem park rusałka powinien być kompleksem sportowo - wypoczynkowym na tyle otwartym żeby nic nie zostało zniszczone. Zebranie w jednym miejscu wielu atrakcji porządny skatepark, ścianka wspinaczkowa, dobre boiska czy chodźby place zabaw i miejsce na pikinik nie tylko zjednoczy lublinian ale i przyciągnie ludzi z okolicznych miast. Ponadto takie takie miejsce poprawi klimat w lublinie co pownno sprawić że część osób zrezygnuje z wyjazdu z naszego pięknego Lublina. Będzie wprost stworzone do poznawania nowych ludzi i dobrej zabawy. Miejsce do całkowitego wypoczynku będzie można natomiast stworzyć w odnowionym parku ludowym który znajduje się niedaleko od rusałki. Prosze o przemyślenie takiego rozwiązania, ponieważ gdy będą powstawać obiekty sportowe zmaleje ilość zdemoralizowanej młodzieży ponieważ zaszczepi sie w nich pasje, coś co będą szliwowali.


proponuję dogadać się z Browarami przyul. Dąbrowskiego i w jakiś sposób połaczyć tę ulicę z parkiem tym bardziej, że w browarze powstało kino letnnie i to dopełniałoby całości tej części miatsa a przy okazji stworzyło lepszy dostęp do parku rusałka


Nie ma potrzeby dogadywania się. Wystarczy odtworzyć ulicę istniejącą jeszcze po II wojnie światowej - dowodem na jej istnienie jest bruk przedwojenny zachowany od strony ulicy Wesołej (kocie łby) i układ kamienic - już na obecnym terenie browaru. Ulica łączyła się z Bernardyńską obok portierni browaru, W ten sposób ten zapomniany zakątek Lublina otworzy się na miasto i mieszkańców w tym - turystów. Co istotne, odtworzenie dawnego układu komunikacyjnego w tym miejscu jest zarówno w interesie miasta, jak i mieszkańców, gdyż zwiększy dostępność projektowanego parku Rusałka, a jednocześnie wpłynie na ożywienie i modernizację odciętego od bezpośredniego dostępu do miasta zakątka, szczególnie urokliwego zimą i latem. Ulicę Wesołą biegnącą obecnie przez teren browaru pokazuje plan miasta z 1956 r.


 Oczywiście nie chcę aby powstały na Rusałce parkingi i supermarkety. 
Najbardziej odpowiada mi, by ją "zostawić powolnej, z pewnością malowniczej degradacji" 
 - nie "degradacji" ale "zrównoważonemu rozwojowi" :) natury i w miarę konieczności ingerencji człowieka. 
Dolna Panny Marii - Rusałka z przyległościami to wyjątkowe miejsce z indywidualną bardzo urozmaiconą zabudową w ciekawym ukształtowaniu terenu bez odgórnych całościowych planów i ja bym uznał to za zabytek. 
Przebolałem zaasfaltowanie kocich łbów (Dolna Panny Marii) w centrum miasta, jakie gdzie indziej uznano by za zabytkowe. 
Cóż, potrzeby mieszkańców? 

Jeśli chce się rewitalizować Rusałkę, to trzeba by przywrócić targi zwierzą.
Wtedy było tam najwięcej życia, żałuję, że nie fotografowałem tego
ale zamieściłem rysunek przyjaciela na stronie poświęconej tej okolicy, którą tworzę ze studentami http://serwisy.umcs.lublin.pl/w.frackiewicz/podgr1.html

Rusałka za PRL-u była "rewitalizowana": trawniki, alejki, murki, ławki, boiska, ...
Patrząc na obecny stan, było to chyba niepotrzebne. 
A życie tam toczyło się i toczy w swoim tempie i na swój, czyli okolicznych mieszkańców sposób. 
Jeśli Oni coś tam przekształcają, inicjują, to Ich sprawa. 
Ale jeśli ktoś z zewnątrz ich, siebie lub innych chce uszczęśliwiać 
i jeszcze za nie swoje pieniądze, to mi się to nie podoba. 

Poza tym nie lubię estetyki sznurka, krawężnika i motyki, ... 

Jak ktoś lubi penetrowac miasto, to nie ma problemu z trafieniem dalej niż na Zamek 
np. na Białkowską Górę - piękne miejsce z estetyką pokrewną Rusałce.  

Pozdrawiam. Jestem za a nawet przeciw.


 Witam,
Bardzo fajny pomysł jednak jeśli mogła bym coś podpowiedzieć - to jeżeli mówimy o aktywności sprawmy by ona była troche odmienna niż ogólnie dostępne place zabaw. Pracuję w branży turystycznej i mogę śmiało powiedzieć co mieszkańcom brakuje w tym mieście. Proponuję (oprócz tego co Państwo proponujecie) zrobić duży - na wysokość ok. 2.5 m. labirynt wykonany z żywopłotu (byłby on dostępny także w zimie)- usytuowany przy punkcie widokowym (z którego można wcześniej obmyśleć plan przejścia przez labirynt). Welokrotnie byłam w takim labiryncie - np. w Leeds i niech mi Pańswo wierzą, dużo frajdy dla całej rodziny, nawet dla osób starszych i wkońcu coś "innowacyjnego" jak na Lublin.


 Mam drobną uwagę. Przepraszam że musztarda po obiedzie, ale może da się to uwzględnić na etapie dalszych prac. Gdyby parking zamiast jako osobny parkingi nad kanałkiem został zaprojektowane jako kilka zatok parkingowych przy ulicy Rusałka  zajmowałby tylko tyle miejsca ile zajmują same miejsca parkingowe, a tak dodatkowo zajmuje przestrzeń potrzebną na dojechanie do miejsc samochodami.Przy tym zysk dla przestrzeni parku wynikający z rezygnacji z tego wcinającego się w teren zielony placyku na rzecz zatok byłby większy niż tylko te uzyskane metry kwadratowe.

Poza tym samochody parkujące prostopadle do ulicy sprzyjają uspokojeniu ruchu na niej.

Przyłożyłem linijkę do planszy. Łączna długość obu rzędów miejsc parkingowych na parkingu nad kanałkiem wynosi 15,2% długości odcinka ulicy Rusałka pomiędzy kanałkiem a ulicą Dolną Panny Marii. Tak więc dałoby  się zarówno zmieścić przystanek jak i rozbić zatokę na małe zatoczki porozdzielane zielenią i wglądami z ulicy w przestrzeń parku.


 Шановне панство!

Хочу підтримати Ваш проект.
Висилаю мої роздуми з приводу надзвичайно важливої роботи яку ви робите.
 

1.     Запропонований місту авторами проект «Русалки» є дуже цінним як з архітектурно-планувальної

так і екологічної точок зору, оскільки створює естетичне здорове середовище в щільній забудові,

наближеній і зв’язаній з центром міста.

2.     Назва «Русалка», на нашу думку, мала б відповідати етнографічній спадщині і

літературному образу русалки-світязянки (за А. Міцкевичем). Елементом цього сюжету могла б

бути скульптурна композиція біля декоративного ставка.

3.     Притягати до назви парку цілком можливо вигадану трагічну історію дівчини-акробатки не є зовсім вмотивоване.

4.     Слід чіткіше вияснити конфліктні пограничні межі і їх вирішення.

5.     Прато як відкритий простір не варто завантажувати об’ємним масивом цирку.

Крім цього великий наплив відвідувачів в одному місці призведе до витоптування травника.

Водночас мощення довкола споруди буде не властивим для прато.

6.     Продумати як сполучити територію поряд з природним його продовженням – садом монастиря.

7.     Регулювати потік відвідувачів можна лише створенням огорожі і раціональним розташуванням входів.

8.     Внутрішня велосипедна доріжка мала б бути розташованою по периметру парку вздовж його огорожі.


Нам пощастило побувати на консультації щодо розробки проекту парку «Русалка», який знаходиться в м. Любліні. Дуже сподобалось те, як саме відбувалась робота над проектом. Були залучені студенти, жителі міста, міська влада, представники університетів і інші, кому доля «Русалки» не була байдужою. Кожен з бажаючих міг запропонувати ту чи іншу ідею, і так спільними зусиллями жителі Любліна працювали над проектом. 
На нашу думку, їхня робота була надзвичайно плідною, оскільки «Русалка» досить довгий час перебувала у поганому стані. Так як ніякий інший куточок Любліна, вона потребувала допомоги, адже даний парк розташований в безпосередній близькості до центру міста і є однією з найцінніших зелених зон Любліна, а тому несе велике функціональне значення для жителів та гостей міста. Нажаль на час нашого перебування в м. Любліні, ми не змогли відкрити для себе цей чудовий куточок, оскільки там давно не проводились роботи по покращенню стану парку, тому знаходитись в даному місці було не дуже приємно і не знаємо на скільки безпечно, однак ми маємо велику надію,що незабаром парк стане тим безцінним місцем, де всі бажаючі проводитимуть свій вільний час ,для відпочинку, ігор, зустрічей.
Щодо самого проекту, то ідея нам сподобалася. Оригінальним є вирішення різної висоти газону. Добре запроектовано входи до парків і розумно вирішено зонування парку, на нашу думку, це буде надзвичайно зручно для відвідувачів парку.
Як туристи ми б хотіли запропонувати створення інформаційного стенду з історією парку і самим планом парку , а також було б добре поставити в місті якісь дороговкази до цього парку.
Ми дякуємо і дуже раді, що нам поталанило попасти на таке обговорення. Ми б і надалі хотіли приймати участь в такому роді занять і хотіли б практикувати таку річ і нас.


Pозробка та реалізація цього проекту є дуже важливою для Любліна.
Кожен парк, сквер, чи просто клаптик зелені є окрасою міста.
А тут такий розкішний відкритий простір і так близько від центру Любліна.
Його обов'язково треба впорядкувати і включити до надзвичайно атрактивної центральної частини міста.
Дуже добре, що почали виконуватися роботи по розробці концепції для парку "Русалка".
На мою думку найбільш цінним є те, що до розробки концепції було включено громадськість, а також
фахівців. Такий підхід дає можливість з максимальною користю для міста, його мешканців і відвідувачів побудувати новий парк.
Залучення до обговорення проекту великої кількості людей дає можливість максимально врахувати їхні потреби та побажання,
а також уникнути різноманітних помилок. На мою думку проект є досить добре опрацьований, як для цієї стадії.
Кожне запропоноване рішення є обґрунтованим. Дану концепцію варто взяти за основу при подальшій розробці проекту.


 Chodzi mi głównie o zwrócenie uwagi na to iż Park Rusałka to tak na prawdę jedyne miejsce gdzie wielbiciele psów z dużej części śródmieścia mogą wyjść na spacer z własnym pupilem, bez obaw że dostaną mandat od strażników miejskich za nie posiadanie kagańca albo za to że piesek zrobił kupę w nieodpowiednim miejscu. To także jedyny wybieg dla zwierzaków które mogą się tam bez obaw wyszaleć. Być może podobne głosy już się pojawiły więc i ja dołączam się z moim. Może warto by było pomyśleć o wygospodarowaniu i ogrodzeniu terenu dla właścicieli psów, takiego "wybiegu" gdzie bez obaw psy mogły by się razem bawić, gdzie mogły by aportować. Myślę że taki teren byłby świetną sprawą i dla właścicieli psów i dla pozostałych użytkowników parku - spacerowiczów i np.dzieci. Bezpieczeństwo i czystość parku z jednej strony i funkcjonalność dla właścicieli psów z drugiej. W takim ogrodzonym terenie można by ustawić przeszkody terenowe dla aktywnych psów. Na koniec - finanse. Wybieg mogły być utrzymywany i sprzątany z miesięcznego abonamentu właścicieli psów. Każdy właściciel mógłby wykupić sobie roczny abonament np. za 120 zł co upoważniało by go do korzystania z "wybiegu" razem z pieskiem bez ograniczeń. Za kolejnego pieska jednego właściciela (bo czasami ludzie mają dwa psy)można by pobierać połowę opłaty. Myślę że byłby to nowatorski pomysł na skalę całej Polski bo jak dotąd nie słyszałem jeszcze o takim rozwiązaniu w naszym kraju.

 
Ps. Jeśli będzie taka potrzeba mogę dokładniej rozpisać ten pomysł opierając się na planach zagospodarowania terenu Parku.
 
Pozdrawiam serdecznie
Marcin Stefański
Fundacja Prawy Brzeg
Mapa
Logo 1Logo 2Logo 3Logo 4Logo 5Logo 6Logo 7